czwartek, 13 listopada 2014

Prolog



Otworzyłem garaż i po raz kolejny spojrzałem na moje cudeńko, skończone i dopieszczone, żadnej ryski i zero zabrudzeń. Kto by pomyślał ze jeszcze dwa miesiące temu blachy były powgniatane, a opony spalone od zbyt szybkiej jady. Podszedłem do samochodu i delikatnie otworzyłem drzwi, w tej chwili to auto było jedyną rzeczą która mi została. Wsiadłem do środka i przejechałem dłońmi po skórzanej kierownicy delektując się uczuciem które mnie ogarnęło, za kółkiem czułem się tak dobrze, to ona mnie tego nauczyła. Zajrzałem pod siedzenie i wyjąłem sporą kopertę, otworzyłem ją i wysypałem na siedzenie dwa nowiutkie pistolety z pełnym magazynkiem. Złapałem jeden z nich i wsunąłem za pasek swoich spodni a drugi schowałem w samochodowym schowku. 
To co dziś się skończy zaczęło się rok temu, może mniej,bo kto liczy czas gdy ten stale go goni?
Jedno wiem na pewno, nie pozwolę by to wszystko skończyło się w ten sposób.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz